|
"Kto nie stawia sobie wysokich celów, ten nigdy ich nie osiągnie" - działając zgodnie z tą maksymą, zostałem nurkiem technicznym Adv Trimix. Kiedyś na safari południowym w maju 2005 r. zapytałem Jacka Lubowieckiego, co trzeba zrobić, aby zanurkować na 100 metrów. Miałem wtedy ze 100 nurkowań za sobą i uprawnienia AOWD. Jacek odpowiedział, że przygotuje dla mnie program szkolenia w dwuletnim cyklu, by to zrealizować.
Pierwsze z serii naszych spotkań było na wrakach w Bałtyku w czerwcu 2005. Odbywałem kurs wrakowy. Widoczność słaba, zimno, ciemno, a do tego musiałem poręczować wraki. Pamiętam, że nie było to takie proste. Jacek wszystko oceniał i notował
Kurs Nitrox Advanced rozpocząłem u Jacka na Helu w lipcu 2005 r. Było dużo ćwiczeń. Wówczas po raz pierwszy pływałem w zestawie twinsetowym, a ponadto Marcin Okoń obwiesił mnie jak choinkę trzema steageami. Dokończenie kursu było nad Hańczą i tam los przydzielił mi Chochora. Pierwszą zjebkę dostałem już na dzień dobry, gdy zobaczył moją konfigurację sprzętu. To, co działo się pod wodą chyba wolałbym pominąć... Po tym, jak Marcin wielokrotnie zerwał mi maskę, zakręcił zawory, ściągnął płetwę, zadawałem sobie pytanie o sens takiego szkolenia. Przeklinałem Chochora, a z drugiej strony honor i silny charakter nie pozwalały mi się poddać. Obnażył wszystkie moje słabe strony i wtedy zrozumiałem, że czeka mnie bardzo dużo ciężkiej pracy. Zacząłem sporo ćwiczyć. Bardzo pomagał mi w tym Krzysiek Wnorowski, zapalony dirowiec. Praktycznie każde nurkowanie wypełniała seria ćwiczeń aplikowanych przez Krzyśka. Bez względu na pogodę trenowaliśmy wspólnie z Jurkiem Sieczkowskim. Zawory, przystanki deco na 6, 5, 4, 3, 2, 1 metrze, bojka itd. W końcu, po wielu treningach, mogłem pochwalić się mojemu Przyjacielowi Dirowcowi, że pływam do tyłu i potrafię wykonać helikopterek. Pamiętam, że kiedyś na basenie Arki pierwsze nieporadne próby Krzysiek filmował, a potem mieliśmy z tego niezły ubaw. W marcu 2007 r. pojechałem z Jackiem Lubowieckim do Dahab na kurs Extend Range oraz Normoxic Trinix Diver. Od rana do wieczora zajęcia. Do zmroku w wodzie. Potem, nasze ułomności Jacek punktował na ekranie. Ma takie "oko filmowca", że wyłapie każdą niedoskonałość. Przeważnie byłem z siebie zadowolony, ale wieczorem Jacek to weryfikował i punktował. Od ćwiczeń bolało mnie wszystko, najbardziej ręce - od przepinania steage, zakręcania zaworów. Kaleczyły mnie metalowe obręcze od rękawic, których nie zdjąłem. Jacek każde zajęcia rozpoczynał od rozpisania co będziemy robić. Potem to konsekwentnie realizował. Na koniec zawsze było omówienie. Przy tym, punktował każdego, kto niewłaściwie wykonał ćwiczenie, zapisując ten fakt w notesie. Pod wodą dbał o urozmaicenie, by nie było nudno. W tym celu uprzykrzał nam życie bardzo sympatyczny Słowak, Milosz. Jednak w tym rzucaniu kłód pod nogi nie dorastał Chochorowi nawet do pięt. Na koniec kursu - bardzo fajne dwa nurki po 60 m - Canion oraz Blue Hole - Arch. W czerwcu 2007 r. ponownie moje drogi zeszły się z Chochorem. Byłem Jego studentem na kursie Adv Trimix. Marcin ma zwyczaj podawania ręki po zajęciach tej osobie, która radziła sobie bardzo dobrze. Jeśli jest dobrze, to po prostu mówi "Było OK". Kurs robiłem w parze z Jurkiem Sieczkowskim. Tylko raz usłyszałem, że "Było OK". Najczęściej reasumował - "Porażka!", "Dupa!". Marcin jest perfekcjonistą i wymaga tego od kursantów. Nie odpuści żadnego ćwiczenia. Run time to rzecz święta. Punktował niemiłosiernie każde, nawet 5 - ciosekundowe spóźnienie albo półmetrowe opadnięcie na przystanku. Ma sokole oko i wszystkie uwagi trafiały do kajetu, by potem zostać przywołane na podsumowaniu... porażka! Ćwiczenia były trudne. Najbardziej pamiętam wyjście na pustym worku z 30 metrów na płetwach i wykonanie prawidłowego przystanku. Płynięcie bez maski i powietrza do zakręconego steage i po 20 metrach odkręcenie i pierwszy wdech. Jurek powtarzał to ćwiczenie z 10 razy i było mi go żal. Wychodziliśmy z wody wyczerpani. Zajęcia teoretyczne trwały do 21 - wszej i aby studenci nie marnowali cennego czasu Chochor zadawał do hotelu prace domowe. Obliczanie zużycia gazów, ciśnień parcjalnych, CNS, OTU, konfiguracji zajmowało czas do około 1 - wszej w nocy. Rano, o 7.30, oczywiście "wypoczęci" meldowaliśmy się w Planecie. Moją pierwszą setkę w życiu zrobiłem z Chochorem 25 czerwca 2007 r. Asekurował Jurek. Rano analiza gazów, run time na tabliczkę, pakowanie sprzętu na samochód Ahmeda i na Blue Hole. Po drodze otrzymujemy telefon o wcześniejszym samolocie do Polski. Konsternacja. Chochoł pyta co robimy ? Odpowiadam że nie po to dwa lata czekałem na tą chwilę aby teraz rezygnować. Podobnie odpowiada Jurek. Marcin nie zna sytuacji bez wyjścia i za 5 min komora dekompresyjna po planowanym nurku była załatwiona. Na miejscu skręcenie sprzętu, dokładne omówienie i do wody. Obwieszony trzema steage dosyć niespokojnie pomiędzy 30 a 60 metrem zanurzamy się. Na 100 ce jesteśmy w 5 min i Chochor ciągnie mnie za płetwę abym mu nie uciekł. Spokojne zgodnie z planem wynurznie i na 40 metrze wita nas asekurujący Jurek. Gratulacje od Jurka i Chochora. Po nurku profilaktyczne oddychanie czystym tlenem. Byłem bardzo szczęśliwy. Spełniło się moje marzenie i dwa lata przygotowań. Kurs naturalnie oblałem, bo Chochor to Chochor. Nurek Adv Trimix musi być perfekcyjny. "Popracuj Chrystian nad pływalnością, bojką i do zobaczenia na poprawce" - ze stoickim spokojem oświadczył Marcin. Jestem ambitny, a do tego jestem Kaszubem. Zawziąłem się i każdą wolną chwilę trenowałem z Jurkiem i Krzyśkiem Wnorowskim. Nieraz nad jeziorem jak trenowałem z Jurkiem obładowani steage inni nurkowie patrzyli z zaciekawieniem. Pamiętam taki obóz cztero dniowy że non stop siedzieliśmy pod wodą. We wrześniu 2007 r. Poleciałem do Dahab do Chochora na poprawkę. Jurek robił kurs Adv Trimix. W loog book mam zapisane kilka pochwał Chochora. Raz nawet podał rękę, co znaczyło, że nurek był perfekcyjny. Wykonaliśmy parę fajnych nureczków na Canion Neptun Cave (75m), Blue Hole (85m) i moją drugą setkę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zasłużyłem na plastik Adv Trimix. Na pożegnanie 2007 roku razem z Jurkiem, Krzysiem i Chochorem w Sylwestra zrobiliśmy nurka na 110 m. Kończąc, chciałbym bardzo gorąco podziękować Jackowi Lubowieckiemu, Krzysiowi Wnorowskiemu i Marcinowi Chochorowi za naukę. Jestem Wam niezmiernie wdzięczny, gdyż wiem, że bez waszej pomocy nigdy nie osiągnąłbym celu, jaki sobie wyznaczyłem. Szczególnie dziękuję Tobie, Chochor. Za wpojenie mi szacunku do sprzętu, aż do bólu żelaznej konsekwencji oraz innego, bardziej profesjonalnego podejścia do nurkowania. Dzięki kursom u Ciebie stałem się o niebo lepszym nurkiem. Oczywiście dziękuję również Tobie, Jurek. Miło jest nurkować z takim partnerem jak Ty.
Nurek Advanced Tmx Chrystian Przybylski
Galeria fotek z kursu

|