|
















|
Problem był jak to zazwyczaj bywa trywialny - kasa. Wielu, których znam, próbowało mnie w przeszłości zniechęcać do nurkowania technicznego, że to ogromna kasa i że jak nie mam własnego banku, czy fabryki kasy to nie mam co marzyć o głębokich technicznych projektach. Ale jak się okazuje, dla chcącego nic trudnego! Dzięki pomocy moich wiernych, wspaniałych sponsorów dostałem cały nowiutki sprzęt. Krzysiek Huras przesłał mi pachnącego fabryką suchacza Typhoona, Paweł Ościk oświetlenie Fami i sprzęt Divesystem i dwa nowiutkie Apexy, Leszek Matuszewski z Ocean Pro - całą baterię 7 nowiutkich Legendów, no i Marcin Szczeciński BCD Custom Divers. Do tych zestawów nóweczek brakowało jedynie ... gazów. Napisałem do Piotra Paszka, mojego szefa z Planet Divers, jakie mam plany. Znając moją historię nurkowań, upewnił się, czy na pewno tego chcę i znając moją desperację, zgodził się na to, finansując duuuużą część gazów. Sporo kosztów pokryli mi moi serdeczni przyjaciele. Więc wszystko było przygotowane, i ja również.
Plan nurkowań był następujący: pierwsze nurkowanie powietrzne w okolicach 100m (nikomu nie radzę tego próbować), drugie 110m na trimiksie, trzecie 140m oczywiście trimiks z długą jak na ta głębokość ekspozycja 6 min. i ostatnie 150m trimiks i czas denny 4 min.
Jak to wyglądało? Pierwsze nurkowanie wykonałem 20.09. Jako gazu dennego użyłem powietrza do dekompresji nitroksu 50 i tlenu, głębokość zanurzenia to 92m i pobyt na tej głębokości 7 min, całkowity czas nurkowania to 77 min. Drugie nurkowanie 21.09 - do głębokości 108m - jako gazu dennego użyłem trimiksu 14/36, jako gazu do inflacji suchego skafandra - nitroks 32, który był również moim gazem dekompresyjnym, do dalszej dekompresji użyłem standardowych gazów używanych przeze mnie -nitroks 50 i tlen. Czas na dnie to 6 min i całkowity czas 113 min. Trzecie nurkowanie odbyło się 24.09. do głębokości 140m z czasem pobytu na dnie 6 min. Ostatnie nurkowanie przygotowawcze wykonałem 02.10. do głębokości 150m i z czasem pobytu 4 min. do tego nurkowania użyłem jako gaz denny trimiksu 9/57, jako travel gaz trimiks 20/32 do dekompresji nitroks 50 i tlen. Do inflacji suchego skafandra używałem powietrza i małej butli aluminiowej 0,9 L nabitej do 220 barów. Całkowity czas nurkowania to 199 min, a pierwszy deep stop był na 101m. Ostateczne nurkowanie z projektu, zakładało zanurzenie poniżej 200 metrów i mozolną, wielogodzinną dekompresję.
Dzień koronujący cały projekt zaplanowany był na 8 października 2006. Wtedy z Sharmu miał przyjechać doktor Ahmed El-Sherif z Deco International - pod okiem, którego realizowałem ten jak i poprzednie projekty. Na kilka dni wcześniej przyjechali też moi przyjaciele i support partnerzy - Czarek Abramowski, Andrzej Gołka i Artur Pazzi, który miał filmować pod wodą i Andrey Chestyakov z Rosji.
Po przyjeździe chłopaków zamknąłem się w classroomie w bazie i rozpocząłem planowanie. Gotowy plan skonsultowałem z Andreyem Chestyakovem, Leigh Cunninghamem i doktorem Ahmedem. Po kilku modyfikacjach plan był gotowy.
W czwartek była generalna próba wcześniej zmontowanego sprzętu na Home Reef obok Planet Divers na Light Housie. Było to ciekawe szczególnie dla turystów, którzy robili zdjęcia mojego dziwnego zestawu 9 butli. Set czterech butli na plecach po środku, których była przymocowana wąska butla 5,7L do inflacji suchego skafandra oraz cztery stage. Zapewniam, że nie ma bardziej niewygodnej rzeczy do zakładania z brzegu. Ale bozia dała trochę siły, więc set na plecy i yalla do wody. W wodzie Andrzej i Czarek poprzypinali mi stageówki i zanurzenie. Musiałem się troszkę doważyć i pozmieniać rozłożenie balastu bo zestaw był bardzo niestabilny pod wodą. Ale już wiedziałem, gdzie dodać, a gdzie odjąć i jak cały zestaw zachowuje się przy prawie pustych butlach. Następnego dnia, po poprawkach, kolejna próba zanurzenia - było ok. Zastaw trzymał mnie w trymie jak imadło. Do wszystkich zaworów i automatów super dostęp. Andrzej zauważył, że bąbelkuje spod jednego I stopnia, więc wymiana oringa i wszystko było przygotowane.
W przeddzień wieczorkiem odprawa Teamu. Żeby się nie rozpraszać dałem chłopakom swój plan i krótko omówiłem co, kiedy i od kogo potrzebuję. Resztę rozmaitych wariantów Team omówił i ustalił między sobą. Stanowimy dość zgraną ekipę i mamy doświadczenie w supporcie, więc wiele rzeczy było już wielokrotnie omawianych i przećwiczonych.
Wieczorem przeanalizowałem gazy, opisałem butle, przygotowałem uprzęże i spać, spać, spać...
O godzinie 8.00 cała ekipa była już w bazie. Ja zająłem się swoim sprzętem, chłopaki swoim i backupowym.
Ładowanie na pick upa i na Blue Hole.
Sprzęt rozłożyliśmy pomiędzy Bellsami a Blue Hole. Ubieranie, przygotowanie seta i do wody. Raymond, Andrzej i Czarek wnieśli set na krawędź rafy, gdzie się ubrałem i podopinałem stage z pomocą Andreya. Wiał bardzo silny wiatr od strony Bells, więc Andrey i Tishyna cały czas holowali mnie na miejsca pod którym było poniżej 200 mertów.
Końcowe ok. i w dół. Zanurzając się, na głębokości 70m pierwsza zmiana gazu - podróżnego trimiksu 20/32, na kolejny głęboki podróżny trimiks 9/62 i dalej w dół. Lecąc w dół czułem się cudownie. To wspaniale uczucie nieważkości nie daje mi spokoju. Muszę to robić, powtarzając i powtarzając. To właśnie jest jeden z powodów, dla którego robię takie nurkowania. Wybija 4 minuta, jestem na 140m, chwytam automat gazu dennego - trimiksu 5,7/77,7 145m i zmiana. Wszystko działa bez zarzutu, choć 10 sekund wcześniej rozległ się huk. Obejrzałem wszystko i wszystko było ok, więc nie przerywałem zanurzenia. Spojrzałem w dół. Wyglądało na to, że osiągnę planowaną głębokość. Percepcja jednak mnie zawiodła, a prąd troszkę zniósł mnie w kierunku Blue Hole i stanąłem na dnie na głębokości 187m. Była 5 minuta zanurzenia. Spojrzałem w bok i zobaczyłem uskok około 15m ode mnie. Dodmuchałem worek i próbowałem tam dopłynąć. Niestety, na tej głębokości i w takim zestawie pływanie nie jest łatwe. Po około 4 minutach zrezygnowałem i w 9 minucie nurkowania zacząłem się wynurzać. Wtedy zacząłem podziwiać widoki dookoła mnie. Miałem sporo czasu. Prędkość wynurzania 10m na minutę pozwoliła mi na spokojne rozglądanie się. Ogrom ściany zapierał dech w piersiach, widoczność dochodziła do 40m na boki i 60m do góry. Poprostu coś niesamowitego. Ale hola, hola - pomyślałem - masz jeszcze plan do wykonania i tu nie może być mowy o pomyłce. Musisz się skoncentrować zamiast zachwycać otaczającym wielkim błękitem i ścianą. Emocje opadły i mogłem dalej, skoncentrowany realizować plan. W górę, w górę. Dopływam do 145m - odpinam karabinek i zmieniam gaz z dennego na głęboki travel, przy okazji zauważam lekki wyciek z automatu z trimiksem 20/32. Sprawdziłem manometr, ale ubytek był w granicach bezpiecznych, więc przestałem się martwić. Pierwszy, dwu minutowy, deep stop był na głębokości 132m. Tam kolejna kontrola sprzętu. Całe szczęście wszystko grało. Znów do góry, mozolne wynurzanie trawersując to w prawo to w lewo, wszystko szło zgodnie z planem. Na 70 m zmiana gazu na trimiks 20/32. Tu zacząłem przygotowywać kołowrotek i boje dekompresyjną - (hand made by Baginski nawiasem mówiąc najlepszy kołowrotek jaki kiedykolwiek używałem, ale niestety, już nie "produkowany") - do wysłania na powierzchnię, po której Andrey Chistyakov, pierwszy nurek zabezpieczający miał się do mnie zanurzyć i razem mieliśmy wpłynąć pod Archem do Blue Hole i tam zrobić całą dekompresją. Mój kołowrotek zostałby wtedy przed Archem a w Blue Hole deko zrobiłbym na kołowrotku boji Andreya. Zgodnie z planem boja poszybowała 70 metrów w górę.
Czas mijał i Andrey się nie zjawiał, więc powoli do góry. Po kilku minutach Andrey Chistyakov był obok, pytając czy wszystko ok. Odpowiedziałem, że poza głębokością wszystko jest ok. Zaczęliśmy wspólną podróż ku powierzchni. Niestety był to już 50 metr, z wpłynięcia do Blue Hole pod Archem nici. Okazało się, że wynurzyłem się prawie pod Bellsami i Andrey z Tishyną musieli podpłynąć do mnie z płetwy pod wiatr i fale. Na kolejnym stopie, pokazałem Andrey'owi komputery i to co niestety nieubłagane - przede mną 300 minut dekompresji, co z kolei nie dziwi po 4 minutowym pływaniu na głębokości prawie 190m.
Na trzydziestym metrze przejął mnie Czarek, a na 12 metrze Andrzej. Przed przejściem na 9 metrze oddałem dwie 50 nitroxu i wziąłem dwie tlenówki. Andrzej zauważył, że z jednego węża wysokiego ciśnienia unosi się mgiełka bąbelków, zapytałem jak wygląda drugi wąż. Niestety też mgiełka na całej długości. Pokazuję na trzeci manometr - ... też mgiełka, spojrzeliśmy na siebie i śmiech. Jak się coś ma zepsuć to się zepsuje... Jeszcze tylko 150 minut deko podczas, którego Junior donosił mi napoje. Wpłynęliśmy do Blue Hole. Ta część dekompresji dłuży się najbardziej, 6m / 50 min i na trzech 102 Minuty - całość na tlenie. Tutaj podziękowania dla ekipy, no i w szczególności dla Andrzeja (Golassa) Gołki za rozśmieszanie i za zajmowanie mnie czymś pod wodą. Czas nurkowania Andrzeja to 210 minut bez sikania hehe, Andrzejku sorry, że sikałem sobie przez pee valve znając Twoje cierpienia :-). Żeby się nie nudzić, Andrzej pokazał mi aparaty fotograficzne na najdłuższym, 3m przystanku, dzięki temu zająłem się przeglądaniem fotek, które chłopcy zrobili. Czas powoli płynął naprzód, a ja miałem 500 zdjęć do obejrzenia. Bateria aparatu była naładowana, wiec w razie co mogłem zacząć od nowa. W końcu po 370 minutach od rozpoczęcia nurkowania mogłem się wynurzyć. Ekipa weszła do wody, nie pozwalając mi zrobić niczego, rozebrali mnie z całego szpeju i pomogli wstać, Raymond z tlenem odprowadził mnie do miejsca, gdzie mieliśmy stanowisko. Po chwili przestałem oddychać tlenem, ponieważ czułem się świetnie, żadnych, nawet najmniejszych objawów zmęczenia. Panowie zapakowali sprzęt na pick upa i ruszyliśmy w kierunku Dahab no i do Planet Divers. Płukanie sprzętu zostawiliśmy na następny dzień. Wszyscy pytali kiedy impreza?! Umówiliśmy się o 20.00 w Adamsie, a wcześniej obiad u Włoszki w Eldorado. Imprezka się udała tak jak i nasze nurkowanie. Siedzieliśmy do północy a niektórzy nawet do 3 rano już w podgrupach... Przeglądając na deko zdjęcia moich bliskich przyjaciół, przekonałem się, że nie są ważne wyniki i rywalizacja, ale życie w otoczeniu wspaniałych ludzi i robienie w życiu tego, co się kocha!
pozdrawiam Marcin "Chochor" Chochorowski TDI Advance Trimix Instruktor www.techdive.pl (logo)
Ekipa: - Andrey Chistyakov - support - Czarek Abramowski - support - Andrzej Gołka - support - Rymond Hermans - support - Aleksey Tishin - fotografie - Krzysztof Hryszczanin "Junior" - catering podwodny - Artur Pazzi - filmowanie - Dr Ahmed El-Sherif - Deco International www.deco-international.com - lekarz
Podziękowania dla sponsorów: Leszka Matuszewskiego - Ocean Pro - "Legendy" Pawła Ościka - Fami i Dive System Marcina Szczecińskiego - Custom Divers Krzyśka Hurasa - niezastąpiony suchar Typhoona Planet Divers - Piotra Paszka i cała ekipa I podziękowania dla Zbyszka Zycha, zawsze wspierającego moją pasję.

|
|