| Raźnym krokiem do komory |
|
|
| Wpisany przez Andrzej Golka |
| Piątek, 22 Maj 2009 06:27 |
Ogromne podziekowania dla lekarzy z ośrodka hiperbarii w Gdyni, którzy o każdej porze dnia i nocy służą radą i pomocą.
Wiele mówi się o odpowiednim podejściu do nurkowania o tym, że głębokość nie jest celem, że do nurkowania trzeba być przygotowanym i technicznie i fizycznie i psychicznie itd, itp. Powszechnie również wiadomo, jak wiele osób ignoruje te zasady. Robią to często nawet Ci, którzy to sami zasady bezpieczeństwa rozgłaszają.
Ta historia jest historią Saszy - wesołego chłopaka z Kijowa, który zakochał się w nurkowaniu, trzy lata temu. Teraz już jest po kursie instruktorskim rekreacyjnym i nurka trimiksowego. Swoje kursy odbywał przeważnie w Sokołowskim Kaminiołomie niedaleko Kijowa. Wspólnie ze swoim instruktorem nurkowania technicznego organizowali przedziwne akcje pod wodą, które zawsze były przedmiotem naszych sporów o ich celowość. Ja zawsze stawiałem pytanie PO CO? Po co, strzelać boję pod lodem? Po co, leźć w zimie na 50m na 15 min? Po co, po co, po co?
Twardy Ukraiński instruktor i jego twardy uczeń Sasza, zawsze mieli jedną odpowiedź. Jak umiesz to wszystko zrobić w trudnych warunkach, to będziesz umiał zrobić to wszędzie. Oczywiście, ale po co? Sasza miał jeszcze jedną właściwość. Na każdym nurkowaniu, kursowym, gdzie musiał zaliczać nowe ćwiczenia, miał jakiś nowy element sprzętu. Podobało mi się nurkowanie, kiedy Sasza oprócz starej maski, płetw i latarki miał wszystko nowe. To było jedno, z jego nurkowań kursu Extendend Range. Sprzęt miał fajny, jednak żal mi go było, gdy pod wodą patrzyłem, jak się z tym nowym sprzętem gubi. Biedny chłopina nie wyrabiał się z "obnurkowywaniem" swojego sprzętu i uczeniem się nowych umiejętności. Chciał tak szybko być nurkiem technicznym, że nie miał kiedy zadbać o doświadczenie. Co gorsza, jego instruktor techniczny był jednocześnie instruktorem PADI, z wypranym mózgiem w stylu Padi Way. Jego postawa do nurkowań technicznych była taka sama jak do Discovery Scuba Diving - Dive Now, Work Later! Moim zdaniem, kompletna pomyłka filozofii. To, że sobie krzywde zrobił to jego sprawa. Co drugie nurkowanie kończył z bólem barku, ale nie przejmuje się tym. Twierdzi, że on tak ma zawsze. Zabiera wtedy jakąś butlę, z powietrzem, nitroksem - z tym, co mu tam zostało i idzie na rekompresję do wody. Twierdzi, że takie objawy to normalka. Sasza, był już częściowo pod moim wpływem podejścia do nurkowania. Wbijałem mu do głowy, że nie ma sensu planować takich długich czasów dennych, gdzie nie ma co oglądać, woda zimna, ciemna, a do komory jest ponad 1000 km. Sasza, wybrał się na nurkowanie, wraz ze swoim mistrzem, w jeden z najgorętszych weekendów sierpnia. W tym samym czasie odbierałem Włodka i Olgę z lotniska. Przy asfalcie było 50 st C! Poprostu piekło! Natomiast mistrz Saszy, planował zanurkować na100m. Sasza chciał treningowo zrobić 50-ątkę na 1 min i symulację dekompresji, tak, jak gdyby był tam 15 minut. Jako kozak ukraiński chciał iść naprawdę na 15 min, lecz za moją namową zmienił plan. Niestety jego kozacki instruktor, wyśmiał go. Powiedział, że ma być twardy, w twardych warunkach i niech robi realnie 15 min na 50 metrach, a Gołka to się nie zna i sam się pewnie boi tak nurkować. Biedny Sasza, jak mu po twardości pojechano, to zrobił, jak mistrz mu kazał. W dzień nurkowania, na mistrza trzeba było zaczekać, w upale, w słońcu, aż mistrz wyjdzie ze stówy. No i biedny Sasza, czekał ze 4 godziny, zanim mistrz dokonał mistrzowskiego nura. Ok, mistrz przeżył. Sasza, cichutko ubrał się w sprzęcik i do wody. Zjechał na 50 metrów, przesiedział tam 15 min, zadając sobie pytanie - po co? Ale w myślach słyszał głos mistrza o byciu twardym, o twardych warunkach! I siedział tam, wierząc w bycie twardym i w twarde warunki. Zrobił dekompresję, nie symulując, a faktycznie. Miał ze sobą jedynie nitrox 40. Wyszedł z wody i po chwili, poczuł ostry, promieniujący ból od barka w kierunku łokcia. Bólu DCSa nie da się z niczym innym pomylić. Mistrz na to - Eee tam, masz tu bracie, rozpiskę i dawaj do wody na rekonpresję. Przejdzie. - Ale na czym mam to robić? - zapytał Sasza. - No, a co masz? Powietrze? Nooo, to dobrze. Idziesz na powietrzu! - z poważną miną eksperta, odparł mistrz. No i Sasza poszedł na 22 metry i zaczął się wynurzać wg rozpiski. Niestety, na 6 metrach postał jakieś 4 minuty i musiał się wynurzyć, bo powietrze się kończyło... A ból nie ustąpił. Mistrz poklepał Saszę po ramieniu i oznajmił - Poboli i przestanie! Nurek bez DCSa to nie nurek. No, a teraz zapraszam na kolację z powodu mojego rekordowego nurkowania! To jest rekord Ukrainy w słodkich, zimnych wodach śródlądowych. - oznajmił mistrz, nie zwracając uwagi na to, że nurkowie z Kijowskiego klubu Neptun, nurkowali tam na 100m już trzy lata temu. Jednak mistrz stwierdził, że on był pierwszy. Na brzegu, tlenu nie było. Sasza poprosił mistrza, żeby mu dał tlen od siebie z domu. Mistrz powiedział, że tlen obiecał dla innych klientów i poprostu nie może... Sasza, na proszkach przeciwbólowych i z zaciśniętymi z bólu zębami pojechał do domu. Proszki ulgi nie przynosiły, a ból nie ustępował.
Na następny dzień, zadzwoniłem do Saszy. Opowiedział mi, co się wydarzyło. Miałem jednego poniaczka z tlenem i zawiozłem mu. Wiem, że to trochę było za późno, ale napewno nie zaszkodzi. Zadzwoniłem do Gdyni. Skonsultowałem się z lekarzem. Niestety w Gdyni nie mieli namiarów na żadną komorę dekompresyjną w Kijowie i okolicach. Spróbowałem zadzwonić na pogotowie. Pani lekarz dyżurna skrzyczała mnie za tlen, więc stwierdziłem, że nawet nie ma sensu ich zawiadamiać. Na szczęście znajomy Saszy, umówił go do komory gdzie leczono poparzenia w szpitalu MSW, gdzie pracowała znajoma lekarka. Dziewczyna nie miała pojącia co robić z nurkami z DCSem, ale miała plan rekompresji po mistrzu, którego sprężali jakiś czas temu. Saszy zastosowali tę samą procedurę. I tak, poprzez kozacką naturę, Sasza może już być wykluczony z głębokich nurkowań. Zadałem mu jeszcze raz pytanie, co tam było takiego interesującego, żeby to było warte tego, co on teraz przeżywa? Sasza unosząc brwi, wzruszył roanionami. Takie życie. - odparł, tak jak tyciące i miliony byłych obywateli ZSRR godząc się z trudną rzeczywistością
Podsumowując. Zastanawiałem się co, mogło być przyczyną DCSa u Saszy przy konserwtyźmie na poziomie 40% w jego planie. Odwodnienie, przegrzanie, a później zimna i ciemna woda. Do tego trzeba dodać stres w pracy, wysiłek fizyczny, i brak tlenu na deco i na powierzchni i DCSik "jak ta lala". Nooo i jeszcze ta nieszczęsna rekompresja.
Pasza przeszedł już 6 seansów rekompresji, ból ustępuje. Ma zamiar dalej nurkować, ale już z innym podejściem. Może ta opowieść skłoni do zastanowienia się innych nurków o duszy "kozaka", nad tym jakie są cele w nurkowaniu i czy warto dla nich ryzykować.
Andrzej Gołka
|

Marcin Chochorowski - Chochor
Kursy nurkowania technicznego:
Chochor wyszkoli Cię na podstawie własnej wiedzy, doświadczeń w oparciu o standardy TDI. Chochor jest jednym z najgłębiej nurkujących Polaków, więc wie co robi.
Zapisy i info:
chochor@techdive.pl lub telefoniczne +
Kursy trimixowe są organizowane - w trybie indywidualnym.
Wywiad z Chochorem w Radio PIN
Rozpoczęliśmy współpracę z CN Nautica w Wawie, gdzie Chochor jest odpowiedzaolny za część związaną z nurkowaniem technicznym.