|
Platformy wiertnicze wpływają na zwiększenie różnorodności życia morskiego? Trudno to sobie wyobrazić, ale to prawda! Podwodne elementy platform wiertniczych to równie dobre podłoże do osiedlania się organizmów morskich jak wraki czy inne konstrukcje, które zatonęły lub zostały celowo zatopione stwarzając wprost wymarzone warunki do rozwoju i funkcjonowania setek gatunków flory i fauny morskiej.
Organizmy żyjące na dnie morskim możemy zasadniczo podzielić na dwie duże grupy. Pierwsza to mieszkańcy podłoża miękkiego, na przykład mułu i piasku, czyli organizmy drążące i zagrzebujące się. Druga grupa to te żyjące na podłożu twardym jakim jest na przykład dno kamieniste. Większość zatopionych przez człowieka konstrukcji po kilku latach porastanych jest przez organizmy morskie tworząc “sztuczne rafy”, które przyciągają inne morskie zwiarzęta zapewniając im pożywienie, schronienie i korzystne warunki do rozrodu. Sztuczną rafą może być każdy większy zanurzony w wodzie przedmiot o powierzchni, którą w przyszłości będą mogły wykorzystać gatunki flory i osiadłej fauny. Historia tworzenia sztucznych raf sięga XIX wieku. Japończycy po raz pierwszy zbudowali z babmusów sztuczną rafę jako oparcie dla organizmów osiadłych. U wybrzeży Atlantyku od 1830 roku na dnie morskim składowano różnorakie materiały. Był to gruz, beton, wraki samochodów, samolotów, statków, nieprzydatne zbiorniki, sprzęt gospodarstwa domowego, opony a także specjalne odlewy betonowe z dużą liczbą otworów zwiekszającą powierzchnię dla osadzania się organizmów. Część z tych przedmiotów jak sprzęty gospodarstwa domowego czy samochody po kilku latach uległa korozji i nie dość, że nie spełniły swojego zadania to jeszcze zanieczyściły podwodne środowisko. Wielkie nadzieje wiązano z projektem rozpoczętym w latach siedemdziesiatych poprzedniego stulecia tworząc Osborne Reef – sztuczną rafę u wybrzeży Fort Lauderdale na Florydzie. Konstrukcja o betonowej podstawie zakładała zatopienie połączonych ze sobą zużytych opon. W sumie zatopiono ich aż dwa miliony licząc iż nowopowstała rafa zwabi w te rejony większe liości ryb. Projekt zamiast przynieść korzyści okazał się więlką katastrofą ekologiczną. Powodem była korozja metalowych łańcuchów, którymi połączono ze sobą opony. Te zaś rozsypały się po dnie morskim, niszcząc naturalne środowisko, a niesione prądami zawędrował w odległe rejony zanieczyszczając również plaże. Problem oczyszczenia z opon tego obszaru jest wciąż aktualny, po przeszło 30 latach od ich zatopienia, a całe przedsięwzięcie wyławiania ich przez płetwonurków oszacowano na koszt 17 $ od każdej opony! Najbardziej trwałym materiałem do tworzenia sztucznyh raf okazały się wraki statków, które w środowisku morskim mogą przetrwać setki lat. Nie ulegaja łatwo zniszczeniu przez siły natury, są duże, trudne do poruszenia przez masy wodne i co najlepsze dla organizmów morskich – oferują ogromne powierzchnie twardego podłoża. Na dnie mórz i oceanów znajduje się niezliczona liczba wraków, które spoczęły tam z różnych przyczyn, na przykład w wyniku złych warunków atmosferycznych czy działań wojennych. Największe “żniwo” w tej dziedzinie przyniosła II Wojna Światowa.

Chodź może wydawać się to zupełnie nie na miejscu, na świecie zatapia się coraz więcej starych statków, wagnów kolejowych czy samolotów w celu poprawy i zwiększenia populacji organizmów morskich oraz stworzenia niezwykłych artakcji nurkowych. U zachodnich wybrzeży Australii w 1997 roku zatopiony został niszczyciel eskortujący HMAS „Swan” należący do Australijskiej Marynarki Wojennej. Oczyszczanie i przygotowanie do zatopienia tego obiektu trwało rok. Po 10 latach od zatopienia, powierzchnia tego wraku pokryta już była gatunkami flory i fauny dennej tworząc urozmaicony ekosystem. Ciekawym przkładem jest historia zatopienia USS Spiegel Grove w okolicach Florydy. W maju 2002 roku rozpoczęte zatapianie wymknęło sie spod kontroli i statek nieoczekiwanie zaczął przechylać się w kierunku sterburty, finalnie lądując na dnie morskim kadłubem do góry. Wkrótce po zatopieniu prowadzone były zabiegi odwrócenia wraku aby mógł stać sie on atrakcją turystyczną i z końcem czerwca wrak udało się odwrócić na sterburtę. Reszty dzieła dokonały siły przyrody, gdy w 2005 roku huragan Dennis ponownie poruszył USS Spiegel Grove w efekcie czego zmienił pozycję na pierwotnie zaplanowaną przy zatapianiu. Do tej pory największym zatopionym celowo obiektem mającym spełniać zadanie powstania w przyszłości sztucznej rafy był lotniskowiec Amerykańskiej Marynarki Wojennej - Oriskany. Liczacy 888 stóp (296m) obiekt zatopiono w maju 2006 roku również w okolicach Florydy. Górna część wraku zlokalizowana była na głębokości 45m, chodź poza granicami jakie dają uprawnienia płetwonurków rekreacyjnych, oglądanie tej części wciąż jeszcze było osiągalne. We wrześniu ubiegłego roku huragan Gustav poruszył jednak ten monstrualnej wielkości wrak spychając go o 10 stóp głębiej. Różnica ta może wydawać się niewielka, natomiast stał się on całkowicie nieosiągalny dla nurkowania rekreacyjnego. W większości wraki, o lie nie wydzielają szkodliwych dla środowiska substancji, uznawane są za obiekty pożądane i pozytywnie oddziaływujące na lokalne środowisko. Badania prowadzone przez naukowców wyraźnie wskazują na wzrost zróżnicowania gatunkowego i większą liczebność organizmów na badanych obiektach podwodnych oraz pozytywny wpływ na ich bliskie otoczenie. Przykładem potwierdzający tą regułę są zbadanie na Zatoce Puckiej trzy zatopione obiekty. Na dwóch wrakach i jednej konstrukcji podwodnej zlokalizowanych na głębokości od 5 do 20m zaobserwowano od 25 do 75 razy wiecej organizmów w porównaniu do róznorodności biologicznej w okolicy 50m od nich, czyli poza zasięgiem ich oddziaływania. Naukowcy do niedawna koncentrowali się głownie na obserwacjach pozytywnego wpływu dla życia morskiego wraków zlokalizowanych do głebokości 100m. Jest to głębokość znacznie łatwiej dostępna i lepiej zbadana. Niezwykłe okazało się odkrycie iż duże zmiany środowiskowe dokonują sie też poniżej 600m co wykazały badania podstaw platform ropy naftowej i gazu ziemnego oraz głeboko zlokalizowanych wraków morskich przeprowadzone wspólnie przez Mineral Management Service i National Oceanic and Atmospheric Administration na obszarze Zatoki Meksykańskiej obejmujące głębokości od 130 do ponad 2000m. Chodź różnorodność biologiczna nie była tak bujna jak na mniejszych głębokościach, to wyraźnie odnotowano wzrost liczby osobników i bardziej bogaty skład gatunkowy na badanych obiektach w porównaniu do naturalnego podłoża występującego w ich okolicy. Posiadając tak cenną wiedzę czemu by nie wykorzystać jej w kreowaniu u podstaw platform nowych siedlisk dla ogranizmów morskich? Tylko na Zatoce Meksykańskiej znajduje się około 50 zainstalowanych na stałe platform, obecnie wypieranych przez platformy pływające typu SPAR. Likwidajca platform starego typu to koszt rzędu kilku milionów dolarów. Znacznie taniej wyniesie przystosowanie ich aby służyły jako sztuczne rafy i pozostawienie w głębinach, jak proponują twórcy raportu. Zatapianie nową formą biznesu? Czemu nie! Są już firmy, które specjalizują sie w produkcji podwodnych konstrukcji mających stać się w przyszłości podstawą dla zespołów organizmów morskich. Są to nierzadko przenośne elementy o przeróżnych kształtach i licznych otworach, zaprojektowane by opierać się ruchom wody. Niezwykłymi wynikami może również poszczycić się pewna amerykańska fundacja non-profit, zatapiając specjalinie przygotowanie betonowe kule, skutecznie wpływa na rekonstrukcję kolonii korali. Fundacja ta zrealizowała już przeszło 3500 projektów w 70 krajach, tworząc ponad pól miliona „sztucznych raf“. Wobec ginących naturalnych raf koralowych może zdarzyć się iż sztuczne rafy będą jedynymi tak bogatymi formacjami morskimi jakie będzie dane oglądać przyszłym pokoleniom.

Autor zdjęć - IRENKA STANGIERSKA |