| Spokojnie, to tylko huragan! |
|
|
|
| Wpisany przez Ula Copeland |
| Wtorek, 01 Grudzień 2009 16:50 |
|
Podczas pięciotygodniowych rejsów po Zatoce Meksykańskiej zdarza się całymi dniami tęsknić za domem i przyjaciółmi, niemal jak na reklamie pizzy Rigga. Także jak już nadchodzi ten moment, gdy wisząc na burcie „tęsknię i wzdycham”, nie biegnę do mesy i nie zajadam się mrożonkami. Schodzę dwa pokłady niżej gdzie zlokalizowany jest mało atrakcyjny „pokój telefoniczny”- taki brzydki i depresyjny – chyba żeby się za bardzo nie rozgadywać. W pokoju tym, wielkości budki telefonicznej, znajduje się jedno krzesełko, mały podeścik a na nim niepozorny mały telefonik – ale za to z połączeniem satelitarnym. Każdy z nas ma tu specjalny 5-cio cyfrowy kod abyśmy mogli rozliczyć się po rejsie z tego cośmy wygadali. Ja do małomównych nie należę, ale jak się okazuje, nie załapuję się nawet do pierwszej dziesiątki „rekordzistów”. Od trzech rejsów prym wiedzie tu Filipińczyk imieniem Jesus (czyli Jezus!), który, jak widać, ma największą potrzebę łączenia się z rodziną. Więc, jak już jakimś CUDEM dorwę się do słuchawki dzwonie po wszystkich znajomych i jak gąbka chłonę informacje z „lądu” nie chcąc ani na chwilę przerywać monologu rozmówcy. Jak już się nasycę nowinkami i wreszcie usłyszę „a co u Ciebie?”, nie mam już czasu na dłuższą pogawędkę więc krótko mówię – „A nic, po staremu... muszę kończyć, ściskam, pa!” ...po staremu, nie dzieje się nic, właśnie przetoczył się nad nami kolejny huragan – Edouard...czy ktoś w Polsce o nim słyszał?... Obchodzony radośnie w naszym kraju Dzień Dziecka, dla Amerykanów jest oficjalna datą rozpoczęcia trwającego do jesieni sezonu huraganów. Nie oznacza to dosłownie dnia kiedy przez rejon okołorównikowy przechodzą największe kataklizmy. W miarę jak robi się tu coraz cieplej – wiosną i latem – temperatura wód oceanicznych również się podnosi. Zagrożenie huraganami rozpoczyna się, gdy górna warstwa wód oceanicznych, do głębokości 50 metrów, podniesie się do 26.5 oC. Jest to minimalna temperatura i po jaj osiągnięciu wody oceaniczne stanowią „zbiornik energii” który wraz z kilkoma innymi czynnikami razem mogą doprowadzić do powstania cyklony tropikalnego. Wyobraźmy sobie ten proces. Podgrzana woda zaczyna parować, wilgotność powietrza rośnie i zaczynają tworzyć się chmury. Duże ilości skumulowanego nisko ciepłego powietrza sprzyjają powstawaniu wypiętrzonych konwekcyjnych chmur burzowych. Powstałe chmury zasysają gorące i wilgotne powietrze skumulowane nad powierzchnią oceanu doprowadzając do powstania obszarów niskiego ciśnienia. W kolejnym etapie powstały „układ” zaczyna ściągać energię parujących wód oceanu z terenów bardziej oddalonych a zasysane powietrze zaczyna poruszać się po spirali w wyniku działania siły Coriolisa. I tak tworzy się układ wirujących chmur gdzie na ochłodzone powietrze ze skroploną wodę działa siła odśrodkowa z układem niskiego ciśnienia w centrum. W tym momencie możemy mówić już o rodzącym się cyklonie tropikalnym. Ten zaś może rozwinąć się do huraganu jeśli trafi na obszary gdzie znajdują się duże ilości rozgrzanego i nawilżonego powietrza lub zaniknąć jeśli trafi w chłodniejsze rejony lub wkroczy na ląd gdzie nie zostanie mu dostarczona odpowiednia ilość energii. Huragan jest określeniem stosowanym dla rejonu Atlantyku i wschodniego Pacyfiku charakteryzującym cyklon tropikalny o prędkości wiatru przekraczającej 33 m/s (119 km/h). Poniżej tej wartości możemy mówić o sztormie tropikalnym (wiatr poniżej 33 m/s) i depresji tropikalnej (przy wietrze poniżej 17 m/s). Mówiąc o podobnych do huraganów anomaliach dla np. rejonu północno - zachodniego Pacyfiku nazwiemy je tajfunami. Nad południowo-wschodnim Oceanem Indyjskim i południowo-zachodnim Pacyfikiem – cyklonami tropikalnymi a na północy Oceanu Indyjskiego - sztormami cyklonicznymi. Pływając w rejonie Morza Karaibskiego i Zatoki Meksykańskiej latem a przede wszystkim pomiędzy sierpniem a październikiem (statystycznie 96% huraganów) należy z całą pewnością spodziewać się anomalii pogodowych – jeśli nie w miarę lekkiego sztormu tropikalnego to już całkiem silnego huraganu. Oczywiście, gdyby to wszystko było tak bardzo niebezpieczne, pewnie tyle statków nie przemierzało by tego rejonu o tej porze roku. Na szczęście nowoczesne urządzenia, monitoring pogody i systemy wczesnego ostrzegania pozwalają na kilka dni wcześniej oszacować siłę sztormu czy możliwość powstania z niego „czegoś groźniejszego”. Mając takie informacje można w razie zagrożenia przemieścić się w bezpieczniejsze rejony. Poza tym znacznie bezpieczniej jest podczas silnych burz i sztormów na wodzie niż na lądzie. Będąc na statku może nas „trochę” pobujać z burty na burtę, ale wyobraźmy sobie co może spowodować tak silny wiatr po wkroczeniu na ląd. W celu oszacowania strat i ogromu zagrożeń stworzono skalę Saffira - Simpsona (1969). Charakteryzuje ona pięć stopni zniszczeń jakie może spowodować wejście huraganu na ląd. Huragany pierwszego stopnia to stosunkowo nieznaczne zniszczenia na lądzie powodowane prędkością wiatru powyżej 119 km/h i falami wkraczającymi na ląd o wysokości 1.5m. Drugi, trzeci i czwarty stopień w skali Saffira – Simpsona to zwiększająca się prędkość wiatrów i wysokość fali, która może wkroczyć na ląd i powodować większe zniszczenia. Huragany scharakteryzowane w piątej kategorii są najgroźniejsze. Tu prędkość wiatru może przekroczyć 250 km/h a fala wdzierająca się na ląd 5m wysokości. Do tych najgroźniejszych zaliczamy sławną na cały świat Katrinę - która pochłonęła przeszło 1200 istnień ludzkich oraz spowodowała straty na ponad 200 miliardów dolarów. I tak, już od pierwszego czerwca zaczęłam się zastanawiać co też może mi się tu przytrafić podczas kolejnych rejsów. Pierwszy miesiąc „sezonu huraganów” był tak spokojny, że aż trudno było sobie wyobrazić choćby mały dreszczyk. Niemal bezchmurne niebo, bezwietrzna pogoda i płaskie jak lustro wody zatoki. Bywały tez dni kiedy wiatr od Meksyku przynosił tak ciężkie, wilgotne i duszne powietrze, że nie sposób było oddychać i spędzać dnie poza klimatyzowanym pomieszczeniem. Po powrocie na zatokę kolejnym razem, czyli już w połowie lipca, zaobserwowałam znaczne różnice „w pogodzie”, coś niepokojącego wisiało w powietrzu... Pierwsza przyszła Dolly, kilka dni za nią – Edouard. O zbliżającej się Dolly – sztormie tropikalnym – dowiedzieliśmy się niedzielnego poranka 20 lipca. Początkowo prognozowano iż zbliżając się do Zatoki Meksykańskiej od strony Morza Karaibskiego przetoczy się przez środkową cześć Półwyspu Jukatan już jako huragan pierwszego stopnia i będzie kierować się na ląd północno wschodniej części Meksyku i Teksasu. Kolejne zdjęcia satelitarne przyniosły jednak nieco inne informacje. Dolly postanowiła zawitać do Zatoki Meksykańskiej ledwo ocierając się o Jukatan i tym samym zasilana gorącym i wilgotnym powietrzem skumulowanym nad wodami zatoki rozwinąć „swoje moce” i przelecieć środkiem zatoki wciąż jeszcze kierując się na północny - zachód. Ponieważ statek, na którym się znajduję pływa w okolicach zlewni rzeki Misissippi pierwsza prognoza o zbliżającej się Dolly nie stwarzała dla nas najmniejszego zagrożenia. Przesunięcie się sztormu w kierunku południowo - wschodnim wciąż nie było dla nas bardzo niepokojącą informacją. Przejście Dolly przez Zatokę Meksykańską odczuliśmy kilkoma dniami bardzo zachmurzonego nieba i około 2 metrowymi falami. Przyznam, że obserwacje nieba w tych dniach były naprawdę zadziwiające. Nie dość, że pokrywa chmur przez bardzo długi czas była całkowita co ograniczało dopływ promieniowania słonecznego i ogarnęła nas niejako „wielka szarość”, to pod tym chmurzastym jednolitym sklepieniem przesuwały się mniejsze – ciemno szare i czarne chmury deszczowe przynosząc przelotne opady. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś podobnego. Przez kolejnych kilka dni cieszyliśmy się z powrotem słońcem, „lustrzaną’” powierzchnią wody i bezchmurnym niebem. Jak to się mówi „ciszą przed burzą”, bo po południu, 3 sierpnia, dostaliśmy wiadomość o Edouardzie - huraganie, który ma rozpocząć swoja podróż przez zatokę na wysokości Luizjany czyli dokładnie w miejscu gdzie się znajdowaliśmy. „No to się zacznie” – pomyślałam. W ciągu kolejnych kilku godzin pogoda zmieniała się diametralnie. Bardzo silny wiatr pędził po niebie wielkie ciemne chmury. Deszcz przychodził niespodziewanie w postaci ściany wody – nie widać było gdzie kończy się chmura, gdzie deszcz a gdzie wody zatoki – ledwo widzieliśmy cokolwiek dalej niż za dziobem. Może pół godziny po tym wiatr rozpędził te wielkie chmurzyska i po chwili pojawiło się przed nami waniliowe niebo. Coś niewiarygodnego. Taka sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. W tym czasie na naszym statku trwała akcja zabezpieczania i sprawdzania wszystkich przedmiotów znajdujących się na zewnątrz - czy są dobrze przymocowane i czy „wytrzymają”. Każdy też miał zadbać o to co może stwarzać zagrożenie wewnątrz statku, czyli zabezpieczyć wszystkie ruchome przedmioty. Przyglądając się kręcącemu wokół własnej osi krzesełku nasłuchiwałam nadawanych przez kapitana komunikatów - „...Spodziewane fale - 5 metrów...” – zbladłam... Od momentu otrzymania komunikatu o huraganie zdecydowano o ewakuacji z zagrożonego terenu. Nocą przemieściliśmy się jakieś 90 mil na południe, podczas gdy Edouard pędził się na zachód w kierunku Teksasu. Dla nas poranek następnego dnia był całkiem spokojny – małe obłoczki na błękitnym niebie – zupełnie jakby nic się nie wydarzyło. W takich momentach myślę jakie to my w Polsce mamy wielkie szczęście... i spokój. Nie musimy śledzić uważnie prognoz pogody aby być na bieżąco z nadciągającymi huraganami, sztormami tropikalnymi czy tajfunami. Nie musimy np. jak mieszkańcy Florydy robić zapasów żywności i wody, zaklejać okien czy w bardziej ekstremalnych przypadkach pakować najpotrzebniejszych rzeczy i opuszczać miasta stojąc w gigantycznym korku „uciekinierów”. Artykuł opublikowany w miesięczniku "H2O" w 2008 roku. Autor: Ulak |
| national-geographic.pl |
| Latest news from example.com |
|

Marcin Chochorowski - Chochor
Kursy nurkowania technicznego:
Chochor wyszkoli Cię na podstawie własnej wiedzy, doświadczeń w oparciu o standardy TDI. Chochor jest jednym z najgłębiej nurkujących Polaków, więc wie co robi.
Zapisy i info:
chochor@techdive.pl lub telefoniczne +
Kursy trimixowe są organizowane - w trybie indywidualnym.
Wywiad z Chochorem w Radio PIN
Rozpoczęliśmy współpracę z CN Nautica w Wawie, gdzie Chochor jest odpowiedzaolny za część związaną z nurkowaniem technicznym.
| DIVE - Latest News |
![]() |
|