| Nasze miejsce na ziemi - nowe tajemnice elektrociepłowni |
|
|
| Wpisany przez Slon |
| Poniedziałek, 18 Styczeń 2010 07:37 |
|
Rzecz wydarzyła się w naszym ulubionym miejscu blisko Warszawy w ECP II. Różne zbiegi okoliczności umożliwiły nam eksploracje zalanego schronu, który znajduje się dokładnie pod kominem. Już od jakiegoś czasu „węszyliśmy” w okolicy komina, wchodziliśmy do różnych zalanych dziur ale niestety nic wielkiego nie znaleźliśmy. Ktoś kiedyś opowiedział nam o schronie jaki się miał rzekomo znajdować w okolicy komina ale bez detali. Słyszeliśmy historie o kilometrach podziemnych tuneli zalanych wodą którymi ze schronu można wydostać się za teren elektrociepłowni. Wcześniej już spotkaliśmy się z wieloma opowieściami o jeziorach z podwójnym dnem, zatopionych mostach i skarbach, więc podchodziliśmy z dystansem do tych rewelacji. Nie wiedzieliśmy ile w tym prawdy a ile mitu, aż do momentu, kiedy pewien sympatyczny Pan otworzył nam drogę do tego miejsca.
Już na samym początku zobaczyliśmy wystające z wody masywne drzwi, za którymi ciągnął się ciemny korytarz a w nim kolejne drzwi. Było dla nas ogromnym zaskoczeniem, że masywne stalowe wrota można było względnie łatwo otwierać i zamykać, mimo upływu lat. Na końcu korytarza droga prowadziła w prawo lub w lewo i tam postanowiliśmy zabezpieczyć się poręczówką. Płynąc korytarzem co chwila napotykaliśmy na pomieszczenia, większe lub mniejsze, wpływaliśmy do każdego z nich i w miarę możliwości oglądaliśmy je jak najdokładniej. Jedno z nich przypominało łazienkę z kabinami. W ścianach i sufitach co chwila widać było kanały wentylacyjne. W żelbetonowych ścianach widoczne były puste otwory przez które miały być poprowadzone przewody zasilające, jednak w żadnym z pomieszczeń ich nie było. Nie ma tam żadnych kabli, włączników, czy elementów oświetlenia. Wszystko sprawiało ponure wrażenie, mroczna, jakby niedokończona budowla. Po pewnym czasie zatoczyliśmy koło i dotarliśmy do początku naszej poręczówki. Stosunkowo łatwy w nawigacji korytarz w kształcie koła o średnicy komina z pomieszczeniami po zewnętrznej stronie odprowadził nas do wyjścia.
Po nurkowaniu dowiedzieliśmy się, że było to pierwsze od bodajże 25 lat wejście do schronu, którego tajemnice od wielu juz lat prócz zaspawanego wejścia skrywa także woda. Po rozłożeniu sprzętu i spakowaniu samochodu, czekała na nas miła niespodzianka. Tajemniczy Pan zaproponował nam wycieczkę na szczyt komina (256m). Wjechaliśmy tam windą, która powoli wspinała się na wierzchołek komina. Trwało to 7 min. Po wyjściu z windy dalej drabinka wewnątrz, następnie na zewnątrz komina na sam szczyt. Lekko się nam nogi ugięły i skóra zmarszczyła w pewnych miejscach, bo wrażenie było niesamowite, zresztą namiastkę możecie zobaczyć na zdjęciach. Nasz czas się kończył tamtego dnia, więc musieliśmy wracać z tego „dachu Warszawy” ale obiecaliśmy sobie, że tam wrócimy. Mamy nadzieję to powtórzyć w tym roku na wiosnę.
Pozdrawiamy Słoń i Kryniek
|

Marcin Chochorowski - Chochor
Kursy nurkowania technicznego:
Chochor wyszkoli Cię na podstawie własnej wiedzy, doświadczeń w oparciu o standardy TDI. Chochor jest jednym z najgłębiej nurkujących Polaków, więc wie co robi.
Zapisy i info:
chochor@techdive.pl lub telefoniczne +
Kursy trimixowe są organizowane - w trybie indywidualnym.
Wywiad z Chochorem w Radio PIN
Rozpoczęliśmy współpracę z CN Nautica w Wawie, gdzie Chochor jest odpowiedzaolny za część związaną z nurkowaniem technicznym.