Baza Waltera
Walter generalnie zarabia na turystach hotelowych. Bavaro jest miejscem gdzie znajduje się kilka ogromnych resortów, ogromne pola golfowe i dzielnica prywatnych apartamentów. Baza to niewielki domek kryty strzechą palmową. Walter, wspólnie z innymi Niemcami, prowadzącymi bazy w resortach obok, utrzymuje super ład i porządek w organizacji pracy. Najbardziej zdziwi mnie, gdy dziewczyna w countrze powiedziała, że łódź będzie za 10 minut i dokładnie za 10 minut łódź przybija do brzegu. Walter to stary wyjadacz. Jest instruktorem IANTD Cave i instruktorem rekreacyjnym z ogromnym doświadczeniem.
Nurkowania z Bavaro
Łódź przybija do brzegu płynąc od bazy do bazy. Haitańczycy pracujący w bazach wnoszą sprzęt na łódź. Jest komplet nurków. Płyniemy do prostego płytkiego miejsca, gdzie leży zatopiona turystyczna łódź podwodna. Ładny widok. Piękne światło. Z boku ta łódź przypomina prawdziwy wojskowy okręt podwodny. Korpus w kształcie cygara, kiosk i stery na rufie. Żałuję, że nie zabrałem foto. Dookoła łodzi niewielkie skupiska koralów, w których cieszą oko kolorowe rybki. Miło, relaksacyjnie i przyjemnie. W sumie ilość rybek większa niż w Dahabie ostatnimi czasy. Fale odczuwa się nawet na kilkunastu metrach.
Pozostałe nurkowania wyglądają podobnie. Ciepła woda, kolorowe rybki, trochę korali czyli pełny relaks. Są miejsca, gdzie korale tworzą labirynty. Podczas silniejszego falowania można się o nie solidnie pokaleczyć a co najgorsze również pokaleczyć korale. 1 cm korala rośnie 10 lat.
Inne miejsca nurkowe
Podobno - nie wiem, tam nie byłem, najpiękniejszym miejscem do nurkowania jest okolica wyspy Catalina oraz południowo-zachodnie wybrzeże.
Infrastruktura nurkowa nie jest zbyt rozwinięta. Drogie łodzie, drogie gazy,
Jaskinie
Mam wrażenie, że cała wyspa jest jednym wielkim tworem karstowym.
W Dominikanie jest kilka poważniejszych jaskiń. Do takich należą z pewnościa La Sirena i Dudu. La Sirena jeszcze nie jest dokładnie zbadana. Oficjalna trasa ma około 1800 metrów, ale Niemcy, którzy aktualizowali mapę znaleźli mnóstwo bocznych korytarzy, wiec cały czas jest to "otwarta księga".
Jest sporo jaskiń o 100 do 300 metrów. Większość jest opisanych i skartowanych w Okolicach Santo Domingo. Ale na całej wyspie jest podobno sporo jeszcze niezbadanych jaskiń.
Makao
Piękna jaskinia z jasnych skał z wyraźnymi stalaktytami i stalagmitami. Niezbyt długa. Około 150 metrów. Wejście czasem była mocno zamulone. Przyjeżdżają tam kąpać sie turyści zażywający przejażdżek na buggy

La Sirena
Podjeżdżamy pod ciężkie wrota. Trąbimy. Po kilku minutach ciemnoskóry człowieczek otwiera je i wjeżdżamy na zacieniony placyk. Dookoła piękny tropikalny ogród. Ubrani w sprzęt schodzimy solidnymi mosiężnymi schodami do jaskini. Kryształ wody nie zdradza nam gdzie zaczyna się jej powierzchnia. Zanurzamy się. Otaczają nas jasne skały, stalaktyty i stalagmity. Płyniemy obszernymi galeriami. W jednej z pierwszych mijamy stalagnat o szerokości półtora metra. Widzimy tu wszystkie formy naciekowe, jakie można sobie wyobrazić. Przechodząc do kolejnych galerii przepływamy przez halokliny. Dochodzimy do miejsca, gdzie prawie równocześnie spoglądamy na siebie i dajemy znak powrotu. 1/3 gazu. Pomimo ogromnej pokusy twardo trzymamy sie zasad.
Trochę jesteśmy zjawiskowi. Niestety wpuszcza się tu nurków bez żadnego przygotowania, z yokami i jedną butlą. Na szczęście nikt sie jeszcze tam nie utopił. Niestety cierpi na tym jaskinia co widać po poobijanych i połamanych stalaktytach w pierwszych galeriach.
Jak podobno powiedział Pan Lamar (szef Dive Rite) jest to jedna z najpiękniejszych jaskiń na świecie!


Dudu
Podjeżdżamy pod małą dolinkę. Wybetonowane schodki prowadzą do jeziorka z turkusową wodą. Tam też jest zorganizowane kąpielisko dla turystów. Kąpiący się patrzą się na nas jak na kosmitów. Wychodzi grupka nurków rekreacyjnych i też robią wielkie oczy na nasz widok. Ludzie w suchaczach z twinami i stagami to niecodzienny tu widok. W jeziorku są trzy wejścia do ogromnych jak sala koncertowa i długich na 100 metrów grot. Dwie z nich ciągną się równolegle i łączą w sąsiednim jeziorku. Trzecia po stu metrach po prostu się zamyka. natomiast w jej jednej trzeciej długości jest wąska szczelina i jest to przejście do kolejnych korytarzy. W sumie około 400 metrów długości z maksymalna głębokością nieco ponad 30 metrów. Tu ściany mają ciemny kolor. Jaskinia sprawia wrażenie nieco ponurej i tajemniczej. Korytarze bardzo obszerne ze wszystkimi formami nacieków skalnych.

Ekipy nurkowe Dominikany
Nurkowa Dominikana to głównie małe bazy oferujące Intra i OWD, oraz wypłynięcia "daily" na przybrzeżne rafki.
Poważni kolesie, z którymi można zrobić jakiś atrakcyjny program to Denis, który w Santo Domingo rządzi w nurkowaniu technicznym i jaskiniowym. Na północy panowie Kohler i Chaterton ze Stanów. Niestety Ci drudzy nie są zainteresowani nurkami. Chłopaki dość intensywnie szukają skarbów z rozbitych galeonów u Północnych wybrzeży i chyba skutecznie bo zupełnie nie byli zainteresowani spotkaniem się i pogadaniem o współpracy w zakresie obsługi nurków.
Miejscowi
Dominikańczycy to przemili, pogodni ludzie. Tutaj biały czuje się rewelacyjnie. Nie męczy w odróżnieniu od Egiptu różnica naszych kultur, religii i obyczajów. Ah, obyczaje są całkiem miłe! Dziewczęta całkiem otwarcie zaczepiają białych przystojniaków!
Klimat Dominikany
Klimat określę krótko - idealny dla białych ludzi. Można pic rum do wczesnych godzin rannych i po kilku godzinach snu czujesz się wyśmienicie!

Koszty
Nie jest tam tanio. Powiedziałbym nawet, że jest dość drogo. Od 80 do 120 dolarów na nurkowanie (w tym powietrze, twiny, transport i przewodnik). Spanie za około 30 dolarów za osobę można znaleźć jakiś hotel. Obiad od 20 dolarów w knajpce dla białych. Bilet na samolot około 1300 dolarów. Generalnie dość drogi wyjazd.
Podsumowanie
My chcieliśmy sami sobie być przewodnikami i organizatorami. Niestety nie był to najlepszy pomysł. Sporo zajęło nam czasu przygotowanie logistyki, auta, butli, zebrania info na temat miejsc.
Teraz gdybym jechał po raz drugi, na pewno jechałbym od razu do Denisa. Organizację miałbym z głowy i w sumie taniej by wyszło.
po tym wyjeździ czuję pewien niedosyt, wiec na pewno tam wrócę.

Jest pewna rzecz, której naprawdę nienawidzę robić. To jest pisanie jeszcze raz tego samego tekstu, który technika komputerowa w jakiś niewyjaśniony sposób wcięła.
Tak. Byłem na Dominikanie. Tak. Było przepięknie. Po przyjeździe najpierw przestało mi działać w kompie wifi, a później komp przestał działać całkowicie. Dowiedziałem się, że na Dominikanie to normalne. U moich znajomych padły 4 komputery i dwóm nowym osobom padło wifi. W takich okolicznościach też padła mi karta mini SD. Zgodnie stwierdziliśmy, że Dominikana walczy z technika i na razie wygranymi są jedynie Mac’ki. No i przecież niedaleko Bermudzki Trójkąt.
