|
Wpisany przez Chochor
|
|
Czwartek, 22 Październik 2009 11:25 |
|
Po raz kolejny Leszek Czarnecki ustanowił rekord świata w długości przepłynięcia w jaskini. Dnia 9.10.2009.roku odbyło się rekordowe nurkowanie w meksykańskim systemie jaskiń Dos Ojos na półwyspie Jukatan. Długość przepłynięcia to 17 km w czasie 9 godzin i 58 minut, Leszek wykonał to nurkowanie solo. W przygotowaniach brało udział siedmiu nurków, miedzy innymi Krzysztof Starnawski, najbardziej doświadczony polski nurek jaskiniowy. Maksymalna osiągnięta głębokość to 72m.
Ekipa techdive.pl gratuluje serdecznie
pozdrawiam Chochor
|
|
|
Wpisany przez Piotr Dybikowski
|
|
Poniedziałek, 06 Lipiec 2009 16:45 |
|

Po listopadowym powrocie z Krzyśkiem Bazylczykiem z nurkowań jaskiniowych na Florydzie wiedziałem, że pewnie tam wrócę. Nie wiedziałem tylko jeszcze, kiedy..
|
|
Wpisany przez Andrzej Gołka
|
|
Sobota, 06 Czerwiec 2009 21:11 |
|
No i znowu dałem się namówić. Wystarczyło, że odwiedziłem Roberta Klaina, który opowiedział mi o swoich nurkowaniach w jaskiniach i wszystkich tych "mokrych dziurkach", do których jedynie nieliczni mają dostęp.
|
|
|
Wpisany przez Andrzej Golka
|
|
Niedziela, 31 Maj 2009 08:20 |
|
Zaczęło się spokojnie. W grudniu 2007 Rafał odezwał się do mnie z propozycją wyjazdu do jaskiń w Dordogne, w tym samym składzie, jak wtedy, gdy byliśmy na kursie. - Ok. Zdecydowałem, że poukładam sobie wszystko tak, żeby na koniec maja mieć tydzień wolnego. Termin się zbliżał, a ja coraz bardziej nie mogłem się doczekać wyjazdu.
|
|
Wpisany przez Andrzej Gołka
|
|
Niedziela, 31 Maj 2009 08:12 |
|
Całkiem spontanicznie zdecydowaliśmy z Rafałem, że pojedziemy na kilka dni na nurki w jaskiniach doliny Dourgane na przełomie lipca i sierpnia. Tak zaplanowaliśmy i tak zrobiliśmy. Rafał przyleciał na lotnisko na peryferiach Paryża. Wynajął Renówkę Kangoo i poźnym wieczorem przyjechał po mnie na Charles De Guolle. Z Paryża do Doliny Daurdonge jedzie się jakieś 5-6 godzin. Po ciężkich dniach w pracy byliśmy bardzo zmęczeni. Za kierownicą, co godzina - zmiana. Dotarliśmy na miejsce. Odnaleźliśmy nasz camping i nasz mobile home. Zarezerwowała go dla nas Lynne - właścicielka bazy. Po przyjeździe o 6 rano, spaliśmy do południa. Później spotkanie z Lynne, pobranie twinów, nabicie i - oczywiście, na początek - do Ressel.
|
|
|
|
|
|
|
Strona 2 z 3 |