|
Zbierałem się do napisania tego już od dłuższego czasu. Na co dzień nie bardzo mam czas , by opowiadać o mojej przygodzie, ale czasem nachodzi mnie coś, z czym chciałbym się podzielić, uzewnętrznić, przekazać swoje refleksje, odczucia , spostrzeżenia...
.... a wszystko to przez mojego przyjaciela Zbyszka.. To On "namówił" mnie na spojrzenie pod wodę. W kwietniu 2005 roku wybrałem się z nim do Dahab, w środowisko zupełnie mi nieznane. Po raz pierwszy zobaczyłem ludzi, których pasjonuje nie tylko codzienna gonitwa i harówa za dobrami materialnymi - ale luz, przyjemności i radość z przemierzania cichego, pięknego podwodnego świata. Nie wiedziałem, czy bedę mógł podołać restrykcyjnym przecież zasadom, jakie pod wodą obowiązują. Trafiłem na obcego mi, a zarazem przyjaznego człowieka - Chochora. Ileż on dał mi "popalić"....... Cztery dni obcowania z Nim pod wodą i przy Jego laptopie bedę pamiętał do końca życia. Ale też i miałem farta, że trafiłem na Chochora. To jemu właśnie zawdzięczam to, że pojechałem ze Zbyszkiem do Dahab jeszcze raz i jeszcze raz.... i na pewno nie ostatni. Dzięki Golassowi i Chochorowi wkrótce będę miał swój kompletny sprzęt. Na pewno nie zaprzepaszczę nauki i treningu wszystkich zasad i umiejętności, które pozwoliły mi poznawać ludzi, respektować rygory, a także okazywać satysfakcję i uśmiech po udanym nurku. Cieszą mnie pasje ludzi, którzy swoimi pasjami wprowadzają innych, chętnych wrażeń do poznawania nie spotykanego na co dzień świata. Zachęcam wszystkich - spróbujcie zanurzyć się choć raz pod wodę - przekonacie się, że będzie to nie ostatni raz..! Załączam fotki z moich pobytów w Dahab. Oceńcie sami - czy było mi tam dobrze - czy źle..
Pozdrawiam
Marian
|