| O tym jak wypadki nurkowe zdarzają się, poprostu dlatego bo mają się wydarzyć |
| Wpisany przez Andrzej Golka |
|
Spotkaliśmy się na trasie. Oprócz nas był jeszcze Sergiej - instruktor i przedstawiciel TDI Ukrainie, a z nim, dwóch kursantów. Planowali robić ćwiczonka extendet range. Na miejscu okazało się, że ścieżka dojazdowa do kamieniołomu zamieniła się w pole błota koloru sraczki. Choć obawiałem się czy przejadę, Skoda dała sobie radę. Chłopaki dysponowali 4x4, więc oni mieli trochę uciechy. Poskładaliśmy szpej z Igorem jako pierwsi i do wody. Mieliśmy razem zjechać na 50 i ja po około 3 min do góry, a on, miał pozostać jak tam sobie zaplanował. Na powierzchni była jeszcze rozległa tafla lodu, ale nie przy brzegach. Z brzegu na 50-tkę była poprowadzona, elegancka poręczóweczka. Zanurzyliśmy się. Bubble check. Wszycho ok. I zanurzenie. Tak patrząc z boku na Igora, trochę mi się zrobiło przykro. Nie wyglądał najlepiej. Trudności z trymem, szorując po poręczówce, orał stalowymi stagami wszystko co się dało. To chyba nie był jego dobry dzień. Ja od pierwszego wdechu pod wodą, poczułem, że moje powietrze "smakuje". Im bardziej smakowałem to powietrze, tym bardziej przekonywałem się, że faktycznie ma smak. Tłumaczyłem sobie to tym, że czasem jak się zaolei butlę to nawet czyste powietrze może później smakować. Dojeżdzając do 20 metra, poczułem się źle. Dałem sygnał Igorowi, że wracam. Igor popłynął dalej. Ja coraz bardziej czułem, że to nie tylko zapach. Powietrze miałem zasyfione. Wynurzałem się z duszą na ramieniu. Zrozumiałem, że powinienem poprosić Igora o powietrze i wynurzyć się razem. Teraz im płycej, tym bardziej odczuwałem skutki zasyfionego powietrza. Tak bardzo chciało mi się nurkować, że byłem naprawdę zły na całą tę sytuację. Utrzymując cały czas trochę dodatnią pływalność - co by wypłynąć, jak bym stracił przytomność - przeklinając wszystko, po woli wynurzałem się. Bardzo niezręcznie jest w takich sytuacjach, bo butla i powietrze były od gości, których bardzo szanuję i lubię. Po wynurzeniu, już na miękkich nogach wygramoliłem się na brzeg, pokasłując. W odpowiedzi na pytania chłopaków dałem i powąchać powietrze i wszyscy ze zrozumieniem poklepali mnie po ramieniu. To nie koniec tej historii!!! Jeden z kursantów nie przymierzył suchacza, po zrzuceniu 30 kg wagi ciała w kryzę szyjną mógł sobie włożyć dwa palce. Z nurkowania nici. Drugi kursant zabrał z domu dwie lewe rękawice. I już prawie rezygnował z nura, gdy ten pierwszy, co schódł, znalazł mokre rękawice, które mógł mu pożyczyć. To już były 3 wypadki. Za jakiś czas wyszedł Igor. Coś miał nie tęgą minę. Okazało się, że zaplątał się w końcu w poręczówkę. Przeciął ją i przy okazji zgubił nożyce. Potem się jeszcze trochę zestresował bo wypłynął tam, gdzie był dość solidny lód. Na szczęście jakoś się odnalazł na kompas. To już 4-ty fuck'up na pięciu nurów. Pozostał tylko Sergey jako szczęśliwiec. Okazało się, że jakaś Łada porysowała zderzak Sergieja auta i pojechała dalej. Chopaki zatrzymali Ładę. Po otworzeniu drzwi, kierowca, bezwładnie wypadł ze środka auta. Odczołgał się na pobocze i usnął w krzakach. Chłopaki zaczegali na milicję i dopiero po tym, pojechali dalej. Więc jakaś klątwa dopadła nas wszystkich i Sergieja... również Bywa tak, że czasem nie powinno wychodzić z domu. Choć to też niebezpieczne miejsce, bo tam najczęściej umierają ludzie.
Ja i Igor po szczęśliwym, wypadkowym nurkowaniu |

Marcin Chochorowski - Chochor
Kursy nurkowania technicznego:
Chochor wyszkoli Cię na podstawie własnej wiedzy, doświadczeń w oparciu o standardy TDI. Chochor jest jednym z najgłębiej nurkujących Polaków, więc wie co robi.
Zapisy i info:
chochor@techdive.pl lub telefoniczne +
Kursy trimixowe są organizowane - w trybie indywidualnym.
Wywiad z Chochorem w Radio PIN
Rozpoczęliśmy współpracę z CN Nautica w Wawie, gdzie Chochor jest odpowiedzaolny za część związaną z nurkowaniem technicznym.