| Hańcza rozrywkowo i nurkowo 13-15.02 - wspomienia zimy |
|
|
| Wpisany przez Kryniek |
| Środa, 17 Czerwiec 2009 20:36 |
|
Ale od początku... Wyjazd zaplanowaliśmy wiekszą grupą osób. Ja, Sloń i Rafi ruszyliśmy z Warszawki w samo południe. Równolegle z nami pędził z Rembertowa Radek z Natalią, a późnym popołudniem ze stolicy wyjechal jeszcze Szczecin i Bramcio. Pierwsze dwie grupy dotarły do celu okolo 17. Na miejscu przywitał nas zimowy krajobraz. Zarządziliśmy szybkie rozmieszczenie po pokojach i sziszkę, przy której czas płynie wolno i spokojnie. W tak miłym i sielankowym nastroju doczekaliśmy do godz 19.30. Ponieważ wyjazd miał być rozrywkowo-nurkowy, udaliśmy sie do bani (ruska sauna). Sącząc browarek wygrzewaliśmy się i wypacaliśmy naprzemian studząc gwałtownie nasze rozgrzane brzuchy w przeręblu lub na śniegu. Po powrocie na kwaterkę ponownie rozpaliliśmy sziszke. Śpiewając przy akompaniamencie gitary i (nadal) sącząc browarek doczekaliśmy przyjazdu Szczecina i Bramerka. Późną nocą udaliśmy się na spoczynek. Rano okazało się, że w nocy zima postanowiła dosypać nam "troszkę" śniegu i dołożyła dodatkowe dwadzieścia kilka centymetrow, zasypując przy okazji sziszkę beztrosko pozostawioną na dworze. Po śniadaniu wspólnie uradziliśmy, że tego dnia nie będziemy nurkować. Ponieważ jak wcześniej wspomniałem w końcu całe trzy lata czekaliśmy na lód na Hanczy, więc tym łatwiej było nam podjąć taką decyzję (hehehehe). Około południa nasza siedmioosobowa grupa pojechała na Stańczyki. Majestatyczne mosty pięknie komponowały się w zimowym krajobrazie. Na miejscu spacer i oczywiście nieodłączne palenie sziszy towarzyszącej nam w nurkowych i nienurkowych eskapadach. Rezygnacja z nurkowania tego dnia wynikała także z ogromnej chęci ponownego odwiedzenia bani. A jak wiadomo (chociaz nie wszystkim) jedno wyklucza drugie, tzn po nurkowaniu nie jest wskazane wygrzewanie sie w saunie. Po powrocie z wycieczki i zjedzeniu pysznego obiadu przygotowaliśmy cały sprzęt na rano. Plan zakładał wczesną pobudkę i nurkowanie jeszcze przed śniadaniem. Wieczorem znów wybraliśmy się na banię, żeby się porządnie wygrzać i wypocić. Wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali gorąco polecamy!!! Sam już kilkakrotnie tam byłem i zawsze chętnie wracam, nawet jeśli wiąże się to z rezygnacją z nurkowania. Po powrocie wcześniej poszliśmy spać, w końcu pobudka o 7 rano, a to nie przelewki. Mimo wcześniejszej ciszy nocnej godzina siódma rano nas pokonała i plan nie wypalił. Ale nie poddaliśmy się i natychmiast, gdy to było możliwe (na totalnym loozie) czyli zaraz po śniadaniu wreszcie ruszyliśmy. Dojechaliśmy nad pokrytą grubym lodem wodę. Nurkowanie podlodowe to naprawde wspaniałe przeżycie, woda jest krystalicznie czysta. Brak dopływu powietrza uniemożliwia jakiekolwiek kwitnienie, a wszelkie opady nie są w stanie zmącić czystej wody. Hańcza jest jeziorem polodowcowym, rynnowym, dlatego roślinność w tym akwenie jest raczej skromna, a woda tu cieszy się dobrą przejrzystością praktycznie cały rok, a zwłaszcza pod lodem... widoczność siegała 10-15 m, ale warstwa śniegu zalegająca na tafli lodu skutecznie blokowała dostęp światła,tak że poniżej 15 m głębokości zaczynało się robić ciemno.Na głebokości 30m panuje juz całkowita ciemność, ale towarzyszy mi też uczucie ogromnego spokoju. Nasz przerębel był prawie nad ścianką, która (niestety) już coraz mniej przypomina tę ściankę sprzed kilku lat. Tłumy nurków przybywające nad coraz bardziej popularną Hańczę skutecznie ją niszczą. Słaba pływalność, a także całkowita głupota niektórych pseudo nurków przyczynia się do takiego stanu rzeczy. Po około 30 min nurkowaniu powoli wracamy w kierunku naszego wyjścia. Na powierzchni czeka na nas Radek z Natalia. Oni nurkowali jako pierwsi i teraz są naszym zabezpieczeniem powierzchniowym. Jeszcze kilka minut pływania pod sama taflą, Rafi robi pamiątkowe zdjęcie i zaczynam wynurzenie. Znowu było pięknie - 42 min totalnego spokoju, ciszy i stanu najbliższego nieważkości. Wszystkie troski i zmartwienia uleciały gdzieś podczas nurkowania i zostały daleko w tyle. Tak minął nam kolejny wspólny wyjazd. Już odliczamy czas do nastepnego, wierzymy też że jeszcze w marcu uda nam się zanurkować pod lodem.
|

Marcin Chochorowski - Chochor
Kursy nurkowania technicznego:
Chochor wyszkoli Cię na podstawie własnej wiedzy, doświadczeń w oparciu o standardy TDI. Chochor jest jednym z najgłębiej nurkujących Polaków, więc wie co robi.
Zapisy i info:
chochor@techdive.pl lub telefoniczne +
Kursy trimixowe są organizowane - w trybie indywidualnym.
Wywiad z Chochorem w Radio PIN
Rozpoczęliśmy współpracę z CN Nautica w Wawie, gdzie Chochor jest odpowiedzaolny za część związaną z nurkowaniem technicznym.