|
Wymarzona pora na wyjazd - nie jest za gorąco, ale za zimno też nie jest. W Polsce jeszcze zima, a w zasadzie prawdziwa zima dopiero się zaczyna. Śnieg sypie gęstymi płatkami, termometry wskazują na dworze - 15 oC. Brr zimno! Dla takiego zmarzlucha jak ja, nie jest to najlepsza pora roku.
A wieści z dalekiego kraju są coraz bardziej zachęcające. Jest cieplutko, już prawie nie wieje, woda czyściutka można tak wyliczać w nieskończoność, ale to nie jest mi już potrzebne, bo podjęłam już decyzję. Wyruszam do Egiptu, do miejsca, które urzekło mnie od pierwszego spotkania. Barwne miasteczko, pełne błyskotliwych pamiątek sklepiki, przemili ludzie. Zawsze uprzejmi i uśmiechnięci, witają spacerujących jakby się znali od zawsze. Dahab - witaj ponownie! Na miejsce przybywam późno w nocy, ale mimo późnej pory, miasto nie zapadło jeszcze w sen. Z pobliskich kafejek dobiega muzyka i rozmowy najbardziej wytrwałych klientów. Gwar z dahabskiego deptaka przyciąga mnie, ale teraz czas na odpoczynek Poranek Co się dzieje? Coś stuka i hałaśliwie uderza w szyby okien! Czy ktoś zamówił takie budzenie? Nie! To niemożliwe! . Deszcz? Deszcz w Egipcie? Przecież tutaj zawsze jest ciepło i zawsze świeci słoneczko! Jednak tym razem jest inaczej, Dahab powitał mnie drobnymi strużkami deszczu. Niebo pokryte chmurami, słońce gdzieś się schowało, a dzień leniwie budzi się ze snu. .. Troszkę mnie ta sytuacja zaskoczyła, ale nie ma się, czym przejmować. To tylko przelotny deszczyk, a za chwilę na pewno zza chmur wyjrzy słońce i wszystko będzie wyglądało tak, jak na kolorowych folderach w biurach podróży. Po takiej sensacyjnej pobudce czas wyruszyć na spotkanie z przyjaciółmi, czas na nurkowanie. Na szczęście moja prognoza pogody sprawdza się i już niebawem mogę się wygrzewać w ciepłych promykach. Miasteczko pokryte porannymi kroplami wody wraca do życia. Sklepikarze otwierają swoje stoiska, kafejki zapełniają się pierwszymi spragnionymi klientami, a po porannej mżawce szybko znikają ślady.
Marzena Jakimowicz |